Codzienność . . .

Lekkie drgania koca leżącego na moich piersiach zwiastuje mi pewną niestabilność. Raz szybciej, raz wolnej. Bardzo niezdecydowane te moje serce. Czy to oznaka mojej własnej słabości? Może choroby?

Spokojnie leże na plecach wpatrując się w biel sufitu, czasem spoglądając na pęknięcia farby, które zdążyły obrysować linie trzech betonowych płyt w moim pokoju. Mieszkanie z pustaków a sufit i podłoga z wielkiej płyty? Niektóre rzeczy się nie zmienią. W sumie trochę jak nasze państwo. Nowy wygląd i materiały, ale podłoże i strop z tych samych starych podstaw. Może tak trzeba? Niestety nie znam się na budownictwie i żałuje tego. Może dzięki temu bym mógł stworzyć coś tak niepowtarzalnego i tak realistycznie spapranego, że ludzie by to podziwiali? To dopiero by było. Spaprana, krzywa wieża z Warszawy. Zrobiona z bloków dziwnych myśli, a spoiwem by były uczucia. To powinno być ciekawe.

Próbuje wstać z tego łoża, które już powoli wyrabia się pod moim ciężarem. Myślę, iż to przez to, że przytyło mi się, choć inni twierdzą, że wystarczy siedzieć w innych miejscach łóżka i spać w innych pozycjach. To będzie się równomiernie eksploatowało. Trochę to skomplikowane, ale możliwe. Jednak myślę, że to mój powód jest bardziej słuszny.

Promienie słoneczne gramolą się powoli i przebijają przez moje żaluzje w oknie. Chcą chyba uratować moje kwiaty, które staram się sukcesywnie pozbawić życia, lecz są na tyle wredne, że nie usychają. Robią mi na złość. Znajomy mi kiedyś powiedział żebym je po prostu wyrzucił, albo przestał podlewać. Niestety, ta opcja nie wchodzi w rachubę, ponieważ przywiązałem się do tych tleno-twórczych stworzeń i nawet chyba lubimy toczyć te nasze małe nieme wojny. To nasza prywatna rozrywka.

Powolnym krokiem sunę po dywanie, który powinien zostać już dawno wyrzucony. Przechodząc przez przedpokój widzę na ścianie ogromne lustro z czarną oblamówką. Widzę w nim swoje przekrwione oczy i te wielkie ciemno-szare wory pod oczami. Czyżbym był zmęczony? Czym? Przecież spałeś przeszło 14 h, a może mój organizm odbiera sobie to, co utracił w wakacyjne dni, kiedy pracowałem po 17 godzin dziennie przez bite dwa miesiące. Nie, raczej to nie to.

Czuje nagle wielki ucisk w lewej stronie mojej klatki piersiowej. Łapie się za pierś i próbuje przewertować mój mózg by móc znaleźć rozwiązanie w tej ciężkiej sytuacji. Ból jest na tyle nieregularny, że bodziec przechodzi z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej, lecz za mała stymulacja progowa powoduje, że nie jestem w stanie wygrzebać z tej studni wiedzy jakiegoś rozwiązania. Wszystko, albo nic. Kocham Psychologie.

W tym momencie uzmysławiam sobie, że ból nie jest doznaniem fizycznym, a raczej czymś zupełnie innym. Dochodzę do kuchni nalewam do aluminiowego czajnika wodę. Stawiam na gaz i odpalam zapalniczkę. Gotowe. Czekam tylko na gwizd, który oznajmi mi zakończenie tego procesu. Ile człowiek musi tracić czasu/życia czekając na to by woda się zagotowała w czajniku. By móc zrobić sobie tą kawę, zapalić papierosa by (och abstrakcjo) zacząć w końcu żyć i myśleć.

Kawa gotowa, wypijam łyk delikatnie ciemno-brązowego naparu z małych ziaren i mleka stworzony. Wiem, że umrę przez to i jestem zły, ale uwielbiam przesadnie słodzić. To mnie rozbudza. Serce (och abstrakcjo) zaczyna się uspakajać.

Myśli powoli w jedną całość zaczynają się zbijać jak wielka chmura deszczowa, aż tylko czekać jak spadnie ten wielki potok. Brzdęk otwierania zapalniczki benzynowej jest jak muzyka jak mały instrument w wielkiej filharmonii życia. Jest jak mały trójkąt, jeden dźwięk, ale daje dużo ukojenia. Zapalam pierwszego papierosa. Ociężały dym zaczyna wchłaniać się przez płuca do mojego mózgu, przy tym gwałcąc moje szare komórki, przez to wprawiając mnie w błogostan.

Cóż się stało cieślo snów? Czyżby kolejne znoje życia Cię prześladowały? A może sam siebie prześladujesz? Może sam jesteś dla siebie pasożytem żerującym na Twoim nieszczęściu?

Nie wiem. Na pewno się dowiem od innych zmęczonych zwłok naszego życiowego poklasku. Raczej, życiowego wyróżnienia. Byśmy poznali swoje wspaniałe dary, dzięki którym dajemy nadzieje innym na lepsze jutro. To piękne? A my?

My mój drogi kolego (rzekła umartwiona dusza zwłok) rozkoszujemy się spacerami po piekle, ale nie życia. Umysłu.

Kolejny łyk kawy tym razem przyspiesza bicie serca, kolejny wdech dymu papierosowego wprawia moje ciało w kołatanie. Czyżby jesteśmy szaleńcami z białą dusza, ale czarnym sercem? Smoła wylewa się z moich oczu. Czuje jej gęsty smak na moich wargach. Jak pocałunek istoty nie z tego świata. Przeszywa mnie on całego. Czuje, że czas policzenia się ze swoimi lękami nadzchodzi. Czy boisz się wciąż tej ogarniającej pustki? Czy lękasz się tego zniewolenia, o którym zapomniałeś?

Tak, pojawiłaś się chwilo niechciana. Zbyt długo przechadzałem się po tym świecie bez Ciebie. Zapomniałem o naukach, jakimi mnie karmiłaś. Męki ciała, męki duszy, męki umysłu, męki serca. To właśnie ten ból sprawiał, że stawałem się lepszy. Teraz, jest inaczej.

Tak siedząc w krześle w kuchni odczuwałem kolejne nauki, które mają mnie ulepszyć. Boże, który mnie obserwujesz. Nie daj mi zbłądzić. Nauczaj i doświadczaj. Umocnij moje kruche nędzne ciało. Opal mnie ogniem bym był twardym glinianym naczyniem, bym ten ból i doświadczenie przeze mnie nie przesiąkło gdzieś w glebę tracąc sens. Nadaj mi sens dalszego życia i trwania w tych naukach i doświadczeniach. Spraw, abym nigdy nie porzucił ścieżki mi nadanej. By śmierć nigdy nie była daremna.

Amen. Tymi słowami kończyłem swoją małą prywatną rozmowę z sprawcą, a zarazem darczyńcą tego wszystkiego. Ostatni łyk kawy, ostatni wdech trującego dymu. Koniec.

Tak zaczynam dzień, by móc sprostać wymaganiom innych i mnie samego.

Dzień prostego człowieka. Małego nie ważnego. Może go znacie, a może po prostu to wy sami, lecz boicie się przyznać? Więc porzućcie strach i żyjcie. Byście nigdy nie musieli stanąć przed lustrem i pytać. Kim on jest ten po drugiej stronie?

 

Dla tych, co nie wierzą, bądź stracili wiarę. W co? Może w lepsze jutro. Czas pokaże.

 

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.