Rehabilitacja …

Chyba najwyższy czas, co? Myślicielu starych wspomnień. Zostałeś tam daleko, gdzie ja już nie sięgam wzrokiem. Jeszcze. „Mały kapłan”, tak uwielbiałeś o sobie mówić. Dziś po Tobie pozostało nie wiele, a może zbyt wiele? Na moje usta cisną się coraz to nowe pytania. Czemu? Bo muszę z kimś porozmawiać, przejść chrzest, nawrócić się z powrotem na moją życiową ścieżkę.

Czym jest samotność? Dla mnie jest stanem, zagubienia własnej tożsamości, starej życiowej mądrości i siły by móc dalej z uśmiechem iść i nieść pocieszenie innym. „Po to przeżyłem by to czynić.” To prawda. Czy jestem samotny zgodnie z tą zasadą? Tak, zagubiony i samotny. Fakt, mam przy sobie wspaniałych ludzi, którzy liczą na mnie i zawsze będą się starać bym miał ową siłę. Niestety, ten stan samotności jest personalny i inni nie pomogą. Jest to konieczne do zrozumienia siebie i nabrania ponownej wiary w siebie.

Zatem, znam zasady, ale nie mam już sił iść dalej. Może na razie? Nie wiem. Jest to moja droga, którą się sam obarczyłem. Nikt mi nie kazał i nie narzucił mi tego. Wiem, że po prostu tu po to jestem. Kiedyś, ktoś mi powiedział: „Żyjemy tylko po to by być dla innych. Nic więcej, a dobra dzisiejszego świata są tylko po to byśmy mieli więcej siły i warunków do czynienia tego jeszcze lepiej.” Chyba czas na wędrówkę. Musze udać się do miejsca, które pozwoli mi znowu poznać siebie na nowo, zaakceptować.

Każdego dnia, kiedy wstajemy, otwieramy ciężkie powieki po długim śnie. Rozglądamy się i co widzimy. Niektórzy, kolejny dzień szarej rzeczywistości, ale czy tak musi być? Czy przypadkiem nasz sen nie jest swoistą spowiedzią naszego umysłu, sprzątaczką sennych marzeń, dążeń, wspomnień? Czuje, że tak. Sen jest potrzebny, a tak rzadko go w pełni doświadczamy. Zanurzeni w pracy i pogoni za pieniądzem, który przecież ma nam pozwolić godniej żyć, także dla swoich bliskich. W takim razie staramy się robić to coraz lepiej i szybciej. Nie chcemy zawieść naszych bliskich i przy okazji siebie samych, ale czy to wystarczy? Budzimy się każdego ranka i zastanawiamy się po przeprowadzonej defragmentacji naszego umysł, czy aby na pewno to wystarczy? Gonimy, zatem życie jeszcze szybciej, zarabiając jeszcze więcej. W pewnym momencie ponownie się budzimy i czujemy nieodpartą odrazę do siebie i niedosyt. To jeszcze nie wszystko. Czy robię coś nie tak?

Zatracamy swój czas i młodość tylko po to by w końcu dojść do takiego etapu, stwierdzając, że to wszystko na nic? Czuje, że nie. Jest w nas jednak cząsteczka Boga, która pomimo zatracenia przebija się na światło dzienne i daje nam znać, że o czymś zapomnieliśmy.

Zapomnieliśmy o rehabilitacji, naszej samotności. Musimy zwolnić, zająć się sobą. W psychice naszej mentalności znaleźć cząsteczkę Boga, która nam ukaże piękno świata, które pomimo naszej ślepoty i nieustającego biegu, wdzięczy się do nas byśmy ją mogli podziwiać i zrozumieć. Istotę piękna i radości w tym świecie wewnętrznego opuszczenia. Zatrzymaj się cieślo snów, zwolnij, ponieważ najważniejsze to to by nie być samotnym zagubionym filarem rodziny, oknem i drogowskazem, którym ma nam ukazać kolory nieba, a nie szarość betonowych bloków i czerń asfaltu.

Pamiętam i zawsze będę pamiętał. „Objąć wzrokiem nieskończone i ujrzeć nieistotne”.

Kolejny zlepek myśli.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.