Ogień …

Pewnego zimnego wieczoru. Siedząc przy kominku, popijając kawę, obserwowałem piękne żółto-czerwone jęzory ognia. Wiły się w przeróżne kształty. Raz to dłuższe, raz krótsze. Tańczyły w delikatny rytm Jazz’u płynącego z głośników mojego radia, pieszcząc moje uszy magiczną melodią gitary, saksofonu i bębnów.

Siedziałem przy starym stoliku z dębowego drzewa. Był lekko opalony z dużą dokładnością polakierowany. Mistrzowska robota rzeczy prostych. Zdobiła go jedynie porcelanowa filiżanka z kawą, kartka, oraz pióro. Naczynie ozdobione było w przepiękne fioletowe kwiaty i pędy. Wydawało się ono naprawdę majestatyczne. Japońska ręczna robota. Siedząc sam w ciemnym pomieszczeniu rozmyślałem nad paroma słowami, które bym uwiecznił na czystej białej kartce leżącej obok.

Cisza.

W mojej głowie jedynie frapująca mnie pustka. Nie wiedziałem jak zacząć. Naglę usłyszałem jak za mną otwierają się drzwi. Skrzypnięcia zawiasów zdradziły mi fakt nadejścia mojego niespodziewanego gościa z przed lat.

To był mój stary kompan i przyjaciel. Dziwna noc.. Przecież on już nie żył, przeszło cztery lata, lecz nie było to ważne w tej chwili. Liczyła się jedynie moja czysta kartka i porozrzucane moje myśli, które krzątały się po całym pomieszczeniu. Pytasz mnie, nad czym tak myślę? Właśnie… Próbuję napisać słów parę dla mojej wybranki niebios, lecz nie umiem streścić mojego żaru, jakim do niej pałam. Moja miłość do niej, jest jak te jęzory ognia w kominku. Wciąż inna i nowa. Codziennie rodzi się silniejsza i inna. Czasem się wiję i skręca, ale nigdy się nie rozłącza. Ciągle trwa w jednej spójnej całości. Jak ten ogień przede mną. Nadal niestety nie umiem jej tego opisać. Wiesz przyjacielu? Ech… Biorę łyk mojej kawy. Patrząc na nią widzę jedynie zagadkową ciemność. Nie wiem, co jest na dnie mojej filiżanki. Jest czarna, nieodgadniona. Jak moja miłość do niej. Zaczynała rosnąć powoli i kwitła. Następnie, gdy się poznaliśmy była opalana żarem naszych spragnionych serc, ciał i ust, aż w końcu stała się gotowym ziarenkiem kawy. Następnie nasze wspólne życie. Docieraliśmy się w naszej miłości, aż została zmielona w młynku. Staliśmy się wspaniałym gotowym produktem czystej miłości. Niestety, brakuje nam wykończenia. Wiem, że staniemy się idealni tylko wtedy, kiedy połączymy się z wrzącą więzią i przysięgą z Bogiem, oraz naturą. Staniemy się nektarem naszej miłości ze złączonych serc, dusz, ciał i ust. Dokładny obraz idealnej naszej miłości. Przyjacielu drogi… Chce jej to wszystko opisać, przedstawić, lecz nadal nie wiem, co napisać. Ech… Wiesz? Patrząc tak na ten stary stolik wyobrażam sobie jak on bliski jest mnie i mojej miłości do niej. Solidny – ponieważ został zbudowany z trwałego drzewa. Naprawdę, długo wiecznego jak moja miłość do niej. Wyciosany – stworzony przez prawdziwego rzemieślnika, artystę. Jedynego w swoim rodzaju. Naszym rzemieślnikiem jest sam Bóg, który przeznaczył nam, sobie. Zbudował nas nieidealnych, lecz razem połączeni tworzymy idealną postać.  Opalony ogniem – by wzmocnić i upiększyć naszą miłość. Przeszliśmy ciężkie drogi, które wyznaczył nam zbawiciel. Nosimy na plecach duży bagaż bólu i doświadczeń. Tylko po to by w naszej miłości stać się trwalsi i niezniszczalni. Doceniając choćby najmniejszy wspólny gram szczęścia, a troski i bóle pokonywać razem wzmocnieni i silniejsi w tym pięknym połączeniu. Lakier – dla ostatecznego wykończenia. Jak przysięga małżeńska na kościelnym kobiercu. Ech… Przyjacielu… Ja wciąż nie wiem. Nie wiem jak jej to wszystko opisać. Wiesz może, co mógłbym napisać?

Przyjacielu. Właśnie opisując piękno rzeczy prostych opisałeś dokładnie cała Twoją miłość do swojej wybranki życia. Nie potrzebujesz, kartek, piór, stołów, filiżanek, czy ognia by jej to przekazać. Wystarczy, że opiszesz jej świat widziany Twoimi oczami, a Twoje uczucie przez ten świat przenikną do jej serca, utrwalając ją w Twej miłości do niej. Wasze wspólne bóle, troski, szczęścia i radości są idealnym obrazem wspaniałej namiętności serc, dusz, ciał i ust waszych.

Pamiętam to i Ty pamiętaj ukochana. Moja miłość do Ciebie nie równa się z niczym dotąd przeze mnie poznanym. Choć nadal nie wiem jak opisać moją miłość do Ciebie to wiedz, że Cię kocham. Jedyna.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.