Cz.. 2. Dalszy ciąg wydarzeń…

Czas przemyka mi między palcami. Czuje się lekki, jakby latawiec. Szamoce się na wietrzę. Lecę dalej i dalej, aż znajduje się na placu zamkowym. Wokół pełno kolorowych świateł spowitych lekkim puchatym śniegiem. Ludzie przechodzą obok mnie, szczęśliwie połączeni w pary. Wśród nich ja.. Sam. Mam na sobie jedynie długą smukłą czarną jesionkę z grubej tkaniny. Pomimo masywu śniegu jest ciepło. Stawiam kołnierzyk i idę dalej, w stronę świeteł. Krakowskie przedmieście jeszcze nigdy nie jaśniało takim blaskiem. Chodząc pod lampami czuje się jakby całe niebo było zbudowane z świetlików, tworzących dla mnie jedynie, świetlisty mleczny szlak. Podążam za nim. W powietrzu wyczuwam znowu słodkawy zapach.. Skąd ja go już znam? Zamykam oczy prowadzony tą wonią. Moje ciało jakby na jakiś sznurkach sterowane idze w rytm spadających płatków. Czuje ich chłód i delikatność, kiedy opadają mi na twarz. Po czym rozpływają się.
Piękne chwile.
Piękne uczucie.
Chwile.

W tęsknotach ukrywamy prawdę, a pragnienia będąc ułudą snu i marzeń, przeistaczają się w magiczne wyśnienie, które trwa i dąży do poznania, stworzenia w realnym świecie. Wtedy właśnie było tak zemną. Czułem, że moje ciało skręciło w ul. Bednarską. Otwieram oczy. Urwał się szlak. Patrzę w lewo i widzę ludzi wychodzących z lokalu „Na kłopoty Bednarska”. Byli szczęśliwi, wszyscy tworzyli pary, a ja sam.. Idę dalej. Bardzo mocny wiatr ze wschodu zawiał. Schroniłem się w okolicznej bramie. Czułem spokój i ciepło, opierając się o ścianę, osunąłem się niżej. Przykucnięty, nie słyszę już wiatru, duży kołnierz zasłaniał mi uszy. Zamykam oczy.. Czuje zmęczenie. Nagle znowu zapach.. Słyszę kroki dochodzące z podwórza kamienicy. Zmęczony nie wstaje.. Czuje znowu zapach kwiatów.. Delikatny i wonny. Nagle znowu szept, wyraźniejszy, kobiecy, delikatny. Na moim czole poczułem ciepły pocałunek. Otwieram oczy, cisza. Wybiegam z bramy. Nikogo nie ma. Cisza na Bednarskiej.

Dotykam czoła a na nim, w miejscu ciepłego ukojenia sennego, znajduje płatek róży. Kim jesteś istoto, która tak dręczysz moje skołatane serce? Chce Cię poznać.. Odnaleźć. Błagam.

To Ty?

Kocham Cię.

c.d.n.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.