Zima 2010 . . .

Dziś ciemność przepełniona blaskiem białych iskierek. Świat zmienia się, a wraz z nim ja. Śnieg i chłód. Już dawno tego nie odczuwałem. Stęskniłem się za takimi stanami. Moje kości przeszywa nieskażony ból i nieład otoczenia. Wszystko jednego koloru, wszystko koloru białego. Białą radość, biała beztroska, białe szczęście, biała śmierć. Ludzie różnie Cię interpretują kochana. Wtedy kocham powroty do domu. Nie sam fakt szczęścia z tego, iż powracam do tzw. oazy spokoju, ale chodzi o sam sens powrotu. Ja powracam.. Domie czekaj. Wtedy droga wydaje się zupełnie inna niż zawsze. Długie lampy, długie drogi, gaz.. Odejście jak po zażyciu jakiegoś silnego środka… Czuje mrowienie w głowie.. Chwila ulotności.. Błogość w każdym wdechu. Znów zaczynam się Tobą truć kochana, tylko po to by móc, jeszcze raz do Ciebie wrócić i pisać. Odchodzą problemy i troski ludzi doczesnych. Jest jedynie, błogość, gwiazdy, ja i śnieg. ufff. Mróz mierzi moją skórę na twarzy. W kącikach oczu zbierają mi się łzy, ponieważ ziewałem na zimnie. My ludzie gubimy czasem nasz sens, gdy musimy wybrać ścieżkę. Jest to tzw. syndrom wyboru, ale gdy nie musimy wybierać, to i tak się gubimy bo nie mamy co wybierać. Zaczynam narzekać, że nie mamy wyborów i znowu źle. Zaczyna mnie to irytować, ponieważ wiem, że zachowuje się jak gówniarz, a wiem, że nie chce tego.
Obiecałem sobie. Więc ucieknę w odmęty zimowej pustki by się naprawić. Jeszcze raz. Raz jeszcze. Dziękuje Ci zimo, że jesteś. Dziękuję Zimo.

Miłość jest pokrętną, prostą, przed którą musimy iść by uwierzyć w szczęście, które jest trudne do zrozumienia i zaakceptowania.

Bądźmy silni i zdobywajmy nowe szczyty. Tylko by móc dotkliwiej spadać i uczyć się więcej.

Szczęśliwy jestem, bo mam wszystko, tylko ja zły jestem.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.