Jesteś tym, czego chcę…

Noce z Tobą były jak tchnienie świżości w moje życie. Niestety jak w życiu wszystko ma swój koniec. Noce się skończyły i trzeba było się z tym pogodzić. Kocham noc, dlatego tez nie poświęce jej bądź zaniedbam ją z powodu tego faktu. W nocy czuje się jak bym był wolny. Bez oporów czy wstydów. Zawsze dzięki niej posiadam siły i odwagę by moc nawet walczyć przeciw całemu światu. Lecz zazwyczaj sił starcza jedynie na niewinna batalię z dniem. W dniu jest najgorzej, bo człowiek stara się uciec od tego wszystkiego, lecz nie może. Jest to nasza mała batalia z życiem. Co dzień człowiek przez swój byt, chce dokonać czegoś by mieć pewność ze jego wkład w te życie zostało zauważone i docenione, że cos osiągnął. Gdybyśmy mogli żyć tylko tym, było by łatwiej, lecz kto by nas docenił? Świat się zapętla i gubi. Sam nie wiem gdzie ma dążyć. Ja sam nie wiem, co powinienem zrobić. Wiem ze Bóg czuwa przy mnie i nie pozwoli by mi się cos stało i choć cały czas idę przez życie z bagażem niepowodzeń to wiem ze musze popełniać błędy by moc nauczyć się odpowiedzi na wszystkie pytania. Było przecież to moje marzenie by posiąść wiedze by moc odpowiedzieć na wszystkie pytania. Wtedy te cale cierpienie ma sens, ponieważ jedynie one uczy nas życia i prawd życiowych. Jest nierozerwalnym spoiwem miedzy wiedza, poznaniem i nawet szczęściem. Jak dobro nie może istnieć bez zła to i zło nie może istnieć bez dobra.

Życie, pomimo masywów bólu jest …. dobre? Dziwne to, lecz tak jest. Cokolwiek się dzieje czuje się każdego dnia silniejszy. Oddaje się całkowicie innym ludzią, angażuje w to całego siebie, lecz jest to naturalna część życia, ludzie mnie zostawiają. Zapominają. Kiedyś bardzo to przeżywałem, a dziś? Coraz bardziej mi lżej, staje się silniejszy. Jestem silniejszy niż zwykle. To wspaniale. Czuć sile

którą dotąd nie czułem. Czemu tak się dzieje? Nie wiem, sądzę, że nikt nie będzie wiedział. Mam tylko nadzieję, że ludzie docenią to, kim jestem i że jestem zawsze przy nich.

Dziś pewna osoba ukazała mi coś wspaniałego. Pokazała mi, że zmieniam ludzi. Nieważne jak bardzo. Sam fakt zmian jest dla mnie szczęściem, bo wykonuje to, co przysięgałem robić. Ktoś też powiedział mi kiedyś, że jestem naiwny z powodu mojego podejścia do ludzi, że będę raniony ciągle. Możliwe, ale jeśli dzięki temu uda mi się komuś pomóc nawet własnym kosztem będę czuł spełnienie.

La Lune. Pamiętam nasze spotkania. Wszystkie. Te wszystkie wieczory, gdy się poznawaliśmy, gdy padał deszcz. Trzymałaś mnie pod ramię, ja trzymałem parasolkę. Wtedy nie było dla mnie ważne, że się błyska, że burza idzie. Słyszałem jedynie Twój rozbawiony głos i delikatną melodie kropel opadających na poszycie
parasolki. Biała w czarne kropki. Pamiętam Twój różowy kolor paznokci, który Cię zachwycał. Mi podobało się to jak mówiłaś o tym wszystkim. Kim Cię widziałem. Nie wiem, czym jest, lub, czym było dla Ciebie to wszystko. Nie dowiem się już tego. Lecz… Jestem. Najbardziej jednak wgryzło się w moje serce to jak patrzyłaś na mnie. Czułem jak by Twój wzrok pragnie przeszyć moje serce i duszę na wylot. Było to niesamowite.

Zamykam oczy. Tęsknota przychodzi wraz z wiatrem. Pieści mi twarz swoją delikatną dłonią. Jest dość chłodno na dworze. Dziwne. W powietrzu z południa czuje Twój zapach. Nie bój się. Nie zapomne go. Nieważne, kim jestem, kim byłem i kim będę dalej dla Ciebie. Czy tylko małą szarą osobą czy jednak wyryłem swoje dwa słowa na ścianie Twojego serca. Nie wiem tego. 3.42. Kolejna noc w pracy. Zagryzam lekko usta. Czuje smak Twoich ust. Tak rodzi się tęsknota? Możliwe. Ale jeśli to coś nieosiągalnego, to jednak, warto? To ostatnie słowa pisane dziś. Niedługo mnie nie będzie. Wyjadę. Oddalę się. Zobaczę, co będzie. „ale skoro tęsknota rozpiera mnie to, czemu jestem tak chłodno zimny na skórze?”
Pamiętam te słowa. Dawno temu je wypowiedziałem i będę żył póki poszukuje sensu i osoby, która zrozumie to. Kim jestem. Kim byłem. Kim będę. Nie ważne, jakie będą konsekwencję. Nie poddam się tak szybko tej mrocznej części mojego serca.

Zakochałem się w Tobie, co z tym zrobisz?

Wasz były, obecny, przyszły. Ty wiesz, o czym mówię.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.