la lune …

Godzina 3.17 Kolejna noc pracy. Czasem człowiek w swoich pokładach goryczy potrafi sam siebie zaskoczyć. Dziś przekonałem się, że sprawy, które nie zostały rozwiązane w przeszłości potrafią ciążyć na sercu jak i w umyśle. Trzy lata temu doświadczyłem najważniejszy test mojego istnienia, lecz jedynie ja go zaliczyłem. Myślałem, że już się wyleczyłem. Błędne stwierdzenie. Człowiek jest dziwną istotą. Składa się z mięśni, kości i mózgu, to wiemy. Tylko, czemu tak bardzo mało wiemy na temat tego, co jest wewnątrz nas. Chodzi o uczucia, które sterują tą małą marionetką. Człowiek w swojej sile i inteligencji nauczył się kontrolować swoje uczucia i popędy. Czy, aby na pewno? Dziś się przekonałem, że człowiek jest słabą istotą. Popada w nieustające pragnienia, bóle, schizofrenie i paranoje. Wszystko przez to, co się dzieje w nim przez lata. Emocje, tłumione wspomnienia potrafią eksplodować w nim najmniej spodziewanym momencie. Wierzcie mi nie ma na to twardej i nieczułej osoby. Każdy z nas popada czasem w niekontrolowane napady strachu i ukrytych zdarzeń. Przyznam się to byłem ja. Lecz, choć noc swoim smutkiem przeszywa mnie próbując podjudzić i tak już rozszalałą bestie we mnie to nagle ukazała mi się istota, która przez swoją oczywistość i prostotę jest niezauważalna, na co dzień. Tak. la lune. Księżyc, dziś wygląda majestatycznie. Chylę czoła przed jego pięknem, lecz jest coś w nim więcej. Wygląda na to jakby on w sobie posiadał wielką tajemnice.. Ciekawość w moim organizmie wzrasta. Z każdą chwilą pragnę zgłębiać jego tajemnice. Nagle odczułem wielki spokój wszystkie stare z przed lat problemy uleciały. Nie czuje zmiany na lepsze, lecz zrzucenia takiego ogromu z barków jest przyjemne. Uzmysłowiłem sobie, że księżyc przypomina mi człowieka. Pomimo że we wszechświecie jest tysiące takich naturalnych satelitów to jak człowiek są raczej samotnikami. Ukrywają w sobie prawdę i tajemnice, co wzbogaca ich piękno i delikatność. Poczułem nienaturalną więź z nim.
Chwila, poczułem nagle mocniejszy wiatr z południa. Otulał moją twarz swoim lekkim muśnięciem. Odczułem, że choć świat jest skomplikowany to jednak świat i istoty wokół nas życzą jak najlepiej i nas kochają. Ja jako taka istota odczuwam miłość, z powodu powierzonych uczuć danej osobie. Marze jedynie o tym bym mógł być przy niej zawsze by móc, starać się jej pomagać. Zasługuje na to. Dużo wycierpiała i dzięki temu stała się drugim moim la lune.
Uczę się być lepszym człowiekiem, choć często mi to nie wychodzi. Proszę was moi bracia lun. Bądźcie cierpliwi, bo ja przecież istnieje dla was i jestem wasz. I jestem tej la lune. Nie ważne jest to jak jest, lecz czuje szczęście, gdy mam już możliwość być przy niej i jej słuchać, patrzeć w jej głębokie oczy i czuć, że pomimo błędów coś dla kogoś znaczę. Często oczekuje słów, żeby móc pojąć to, co mnie otacza, taki jestem tak łatwiej mi, ale dzięki temu, że jest ta tajemniczość potwierdzona wzrokiem i czynem czuje się spełniony.

Proszę Cię Panie. Nie zmieniaj mi nigdy orbity i lecz moje rany by móc być lepszym człowiekiem niż jestem.

Kończę, zmęczenie silniejsze, a praca jeszcze długa. 3.48. Koniec.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.