Życie…

Życie, co nowy dzień zaskakuje swoją prostotą. Smutne to?

Wieczorami taki jak ten zawsze mam chęć porozmyślać nad swoim życiem, choć jest trudno skupić myśli w jakąś konkretną papkę. Prawie leżąc w łóżku, myślę nad tym, co dokonałem tego dnia, czy coś się zmieniło? Czy moja stopa odciśnięta na śniegu ma jakieś większe znaczenie dla kogoś w tej danej chwili? Zastanawia mnie to strasznie i zarazem dołuje. Każdego wieczora obiecuje sobie i planuje, co tu zrobić by dzień w pełni wykorzystać, coś stworzyć swoją osobą kreatywnego wręcz artystycznego.. Nic pustka.. Przeraża mnie ten fakt. Zaczynam chyba w tym życiu znikać, zanika jakaś cząstka mnie, która powodowała, że serce biło mi szybciej, a w oczach błyskała siła witalna…

Cisza..

Coraz mi bliższa. Kiedyś otwarty, pełen werwy i zapału człowiek we mnie zanika. Zamykam swoją dusze na inne bodźce. Nie widzę niczego, co jest małe i wspaniałe. Nawet przestałem słuchać śpiewu wiatru… Przecież, tak uwielbiałem tą melodie.. Szum drzew ocierających się o siebie i ten piękny zimowy świst pędzący obok moich uszu… Boje się.. Kiedyś na każdym kroku, docenienie świata i pełnia zachwytu i dumy, gdy patrzyłem na rozgwieżdżone niebo. Teraz? Nic pustka…

Zbyt zajęty by posłuchać pięknych rzeczy. Zbyt zajęty by spojrzeć na świat inaczej niż tylko rzeczowo. „Patrz drzewo”.. Nie! To nie tylko drzewo. Przecież ono żyje! Czuje! Nikt nawet nie zdaje sobie sprawy ile by mogło nas nauczyć takie zwyczajne prozaiczne drzewo. Ktoś powie: „Przecież nie ma ust, to nic nie powie”.. Ech. Nie.. Takie zwyczajne drzewo widziało więcej niż Ty i ja. Kiedyś siadałem pod takim w ciepłe lato. Dotrzymywałem mu towarzystwa a ono w swojej łaskawości i dobroci ofiarowywało mi cień, który przy takiej temperaturze było naprawdę zbawienne. Kładłem się na plecy i wpatrywałem się w zielone liście, przez które nieudolnie próbowały się przebić małe promienie słoneczne. Było to piękne, bo nawet można było zauważyć dokładne szczegóły w takim małym prozaicznym listku. Było pięknie.. Gdy zamykałem oczy czułem delikatny powiew lekkiego wiatru, brałem głęboki wdech by w moich nozdrzach zawitał pełen słodkawego smaku zapach kwiatów, trawy, ziemi i lasów. Powoli z małą dozą nawet żalu wypuszczałem je z moich płuc po to by uspokoić oddech i zacząć wchłaniać to, co chce mi opowiedzieć mój współtowarzysz. Czułem jak moje ciało przeszywa niezwykłe uczucie pełni szczęścia i dobroci kierowanej do mnie.. Było właśnie one od takiego zwyczajnego drzewa. Czułem radość, że mogę być obok niego, gdybym był małą rośliną już dawno bym właśnie przy nim zapuścił korzenie.. Ech Tak biegniemy przez nasze życie w pogoni za wiedzą, roskoszami i pieniędzmi, że nie zastanawiamy się nawet jak to jest zatrzymać się i odetchnąć tak naprawdę, powietrzem, a nie tylko wciągać tlen by przeżyć. Szczęście jest wszędzie we wszystkim, co żyje, ale zatrzymać powiedzieć sobie. Stój, zatrzymaj się. Zobacz jak pięknie leżeć sobie pod drzewem przymykając oczy, bądź patrzyć na powolnie przesuwające się chmury na niebie. Nauczyłem się więcej o życiu przez te 20 min leżąc właśnie w taki sposób przy drzewie niż przez 2 lata gnając za tak naprawdę niewiadomo, czym. Sądze, że nikt tak naprawdę nie wie, po co idzie do przodu, ale idzie. Bo przecież wszyscy idą. Czasem jednak jest lepiej zatrzymać się na chwilkę i się zastanowić, co dalej…

Ech brakuje mi tego wszystkiego, nie, dlatego że jest zima jest zimno i każdy by chciał lato. Nie. Zima też jest piękna. Chodzi mi o to by ludzie zauważyli to, co jest piękne. To, co jest małe i oczywiste, potrafi dać więcej szczęścia, niż te wielkie i dalekosiężne.. „Objąć wzrokiem nieskończone, a ujrzeć nieistotne”. Takie jest życie i takie chce.. A teraz proszę o jedno…

Daj mi się zatrzymać i znów daj mi się Tobą upijać i cieszyć…

Życie…

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.