Rozmowa Dwóch katów…

W wielkim świecie ogarniętym paranoją i złudzeniem, rozmawia dwójka ludzi zupełnie innych choć w jednym ciele.

– Witam Pana. Cóż to za dzień znojów?

= Witam. Kolejny dzień ciężkiej pracy, nie mam czasu na nic. Nie chce z nikim się widzieć. Chce tylko wolności i świętego spokoju. Tyle i może aż tyle od życia.

– Czemuż, aż tak Ci cięzko biedny cieślo snów? Przecież jest pięknie i masz tą wolność Ty tylko decydujesz o swojej wolności możesz ją zaplanować jak Tylko Ci się podoba. Jesteś Panem Swojego losu.. I nie tylko. Pamiętaj.

= Ale jednak. Posiadam wolność, która od samego urodzenia jest skazana na porażke. Jestem z góry ustalony. Musze iść ścięzką którą mi wytyczono. Pomimo pozorów jak mam decydować nad losem innych skoro własnym nie potrafie się zająć. Moje czyny na nikogo długofalowo nie wpłyną.

– Nie zgodze się. Przecież masz władze nad prostymi rzeczami. Np. Chcesz iść tym chodnikiem to idziesz. Chcesz iść spać i idziesz. Chcesz poczytać robisz to. Chcesz się z kimś spotkać robisz to. Po przez małe czyny tworzysz swoją małą wolność i swoją rzeczywistość one rzutują na całokształt Twojej wolności i co? Masz ją.

= Czyżby? Idąc chodnikiem ide wytyczonym szlakiem przez jakąś osobe z góry, która zadecydowała o tym. Nie chadzam drogami, którymi bym chciał bo nieistnieją, albo nie mam prawa nimi chodzić bo mi na to narzuca siła służb. Nie ma wolności jest tylko imitacja.

– Być może. Prosze Pana. Skoro wszystko jest ustalone. To jak Pan widzi swoje życie w naszym rzeczywistym świecie szarości?

= Wać Panie. Moje życie jest wielką sprzecznością. Ciągle niby decyduje co mam robić, ale wszystko jest ustalone. Jestem rzucony w wir spraw, o których nie miałem pojęcia będąc dzieckiem. Byłem młody świat wtedy był piękny, a przynajmniej żyłem w stworzonej iluzji moich rodziców, ale kochałem tą iluzje. Była wolna. Pomimo że była narzucona w pewnym sensie.

– A czy ta iluzja co jest teraz nie może też być piękna? Skoro tak Pan stawia sprawe?

= Nie. Za dużo wiem i za dużo w życiu widziałem. Codzień odczuwam nowe okrucieństwa i nowe inne rzeczy. Piękne rzeczy są iluzją i szybko się rozwiewają by nas wrzucić większy wir poczucia winny i rozpaczy.

– … *chwila ciszy*

– Gdyby tak..?

= Co gdyby Drogi Panie?

– Czy nie ma Pan tak że robiąc proste prozaiczne rzeczy Pan czułby się tak… Inaczej. Tzn. Będąc w pracy, wykonując codzienną czynność?

= Czuje coś. Co dla mnie jest dziwne, przerażające, a zarazem ciekawe. Czasem w takich chwilach zadaje sobie pytanie. Czy ja przypadkiem nie śnie? Czy to co robie i się dzieję nie jest tylko kolejną przykrą ułudą. W takich chwilach się szczypie, przemywam twarz i nic. Wciąż w tym śnie. Choć czuje się jakbym unosił się ponad to i że to tylko iluzja. Ciągle trwam w tym.

– Też tak mam. W takich momentach czekam na przebudzenie.

= Przebudzenie? Jak to? Skoro jest to iluzja rzeczywistości prawdziwej?

– Tak przebudzenie. Ono następuje niespodziewanie i czasem potrafi trwać latami, ale nie możemy dać się wpędzić w iluzje i przykry rytm życia doczesnego. Musi być Pan ponad to. Szczególnie, że podczas swojego bycia odbieramy innym życie. Niekoniecznie fizycznie. Raniąc ich np.

= Dlaczego my? Atakujemy chodź nie musimy, niszczymy chodź nie musimy. Drogi Panie, niszczejemy w tych odmętach iluzji.. Więc czymże jest te nasze całe życie jeśli nie iluzją?

– Tego i ja nie wiem. Lecz wiem jedno. Jeśli nie będziemy się starać walczyć z nią nigdy się nie przekonamy czy nie ma innego realnego świata.

= Boje się…

– Bo przywykliśmy do tego wszystkiego. Nie bój się Drogi Panie. Musimy to zrobić. Bo jeśli nie zrobimy tego pozostaniemy własnymi katami. Skończymy z całym swoim życiem szybciej niż by się to zapowiadało.

= Wszystko jest ustalone Drogi Panie, ale nie możemy być własnymi katami. Te ciało trzyma mnie i siedze wraz z Panem w tej iluzji.

– Więc opuścmy te ciała które nam ciążą. Dobrze?

= Dobrze Drogi Panie. Do zobaczenia?

– Tak. Dozobaczenia w kolejnym naszym śnie, który ukazuje nam prawde na świat pomimo tego że sam jest iluzją.

= Iluzja, iluzji. Jakie to śmieszne.

– Nieprawdaż?

= Dowidzenia.

– Do zobaczenia.

Teraz sami Twórzmy Pytania naszej rzeczywistości… Nic co jest piękne nie będzie nam dane, póki mamy przeszkody. Ja nie będę wchodził w te przeszkody.

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.