Odsunięty…

Coraz bardziej gdy pojawia się zwątpienie i brak czasu przestaje ufać swoim uczuciom, myślą, sercu.. Czuje jak bym odchodził w jakąś mało określoną pustke… Zmieniam się.. Z jeden strony na lepsze bo robie się coraz bardziej chłodniejszy i obcy. Szczególnie do kobiet.. Kiedyś Tym żyłem.. Im więcej kobiet przy mnie tym lepiej się czułem.. Teraz jest inaczej.. Chciałbym się odsunąć jak najdalej.. I nie chce się angażować by znowu nie słyszeć.. – To Twoja wina… Zmień coś.. Zrób coś więcej… Ale jak mam zrobić skoro już na samym starcie dałem pełnie siebie?… I tak traciłem.. Nie chcę znowu tego wszystkiego.. Aczkolwiek kobiety mi brakuje.. Tego ciepła, czułości, troski.. Brakuje cholernie.. Boję się wiązać.. Bo jak się znowu oddam będzie tak samo? Wiem, doskonale że takich rzeczy nie można zakładać z góry bo każdy jest inny i ma inne podejście.. Ale nawet utraciłem chęć „bawienia się w związki”.. Chciałbym jak z jakiejś powieści.. Wiem, może jestem jakimś niepoprawnym romantykiem, ale marzy mi się spotkać taką kobiete gdzieś, np. na ulicy albo w jakiś innych dziwnych okolicznościach i żeby to było to coś bym poczuł i ona że jest te rzyciąganie między nami.. Że jednak warto, że ryzykujmy póki żyjemy.. Teraz? Nie chce.. A powroty do domu ranią bo zaczyna się myśleć… Jednak nadgodziny w pracy to jest swoiste zapomnienie, ulga i przy okazji jakaś tam korzyść… echhh Zawsze tak samo… Wszystko takie samo.. Pije i to tylko pomaga i tylko w gronie moich kolegów.. Uśmiecham się i śmieje się głośno.. A gdywchodze do domu.. uśmiech powoli marnieje, aż w pewnym momencie znika zupełnie i nie ma nawet po nim śladu… Siadam w moim fotelu, słucham muzyki.. i wszystko wraca… Także ona wraca.. Moja była miłość, która pomimo nie kłamiąc mnustwa wspaniałości. Jednak była miłością materialną.. Jej brakowało tego czego nie mogłem już jej ofiarować.. Niestety… Napoczątku oczarowałem ją swoją osobą i moim podejściem i do niej podejściem, ale gdy jej dałem wszystko.. chiała więcej… Nie miałem niestety…. Koniec…. Wciąż mi się śni.. Myśle o niej.. Choć mineło już 4 albo 5 miesięcy… Ciągle wraca.. Nie chce jej…. Boli mnie.. Echhh Niedługo 1 listopada.. Pójde więc do M. i pomodle się za niego na jego Grobie.. Może on mi doradzi.. On jedyny mi bratem…

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.