Spokój duszy…

Często każdy z nas zadaje sobie pytanie. Czy jest szczęśliwy i czym jest właściwie szczęście. Ja sobie te pytanie stawiam codziennie, gdy wstaje rano z łóżka, gdy się myje, gdy podążam gdzieś w nieznanym mi do końca kierunku… Moim zdaniem stan szczęścia polega na spokoju duszy. Na charmoni serca i ciała. Ciężko w naszym świecie o taką chwile skoro zawsze coś lub ktoś nas pogania do przodu by ciągle szybciej i szybciej coś robić / tworzyć. No, ale właściewie po co? Ktoś powie „by tworzyć lepsze jutro”.. Czy aby napewno? Lepsze jutro? Tworzyć złudny czas szczęścia? No tak bo do szczęścia potrzebny nam np. samochód. No tak.. Ciężko pracujemy, pracujemy by do tego dojść. W pocie czoła nam umyka czas no, ale dobrze, jestem człowiekiem i moim sensem istnienia jest posiadać sens istnienia, a raczej cele. Dobra. Dotarliśmy do etapu gdy już nasz stan majątkowy pozwala nam na kupno tego teoretycznie wymarzonego samochodu. Jesteśmy szczęśliwi, skaczemy z radości, ale czy na pewno? Będziemy się cieszyć z tego samochodu może pół roku, a potem co? Pustka… Więc znowu szukamy celu.. Może nowy dom? Tak cały czas z tym samym skutkiem, a czas który jest przeraźliwie cenny umyka nam mimo wszystko… Więc gdzie jest szczęście? Sądze że w nas. W naszych duszach i sercach… Ostatnio odnalazłem cel… Chce odnaleść wewnętrzny spokój. Chce się wyciszyć, zwolnić tempo serca.. Chce się zatrzymać i rozejżeć. Będę więc podróznikiem, nie tylko w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Warto być też podróżnikiem we własnym ciele.. Mieć czas przynajmniej zatrzymać się i posłuchać wkońcu co tak naprawdę mówi do nas serce. Czy, aby napewno mamy czas? Pewnie,że tak! Czas jest zawsze.. Póki tu jesteśmy.. Nie ma lepszej chwili właśnie niż ta teraz co jest… Więc zaczne zmieniać świat. Zaczne zmieniać świat w sobie. Bo gdy uda mi się podczas podróży gdzieś w dalekie strony choć na chwilkę, wyciszyć i usłyszeć własne serce jak bije.. Oddalić wszystkie doczesne troski gdzieś daleko, daleko. Wtedy mi się uda.. Jak każdemu.. Myśle, że tak jak i ja, to każdy z nas ma swoją droge życia i droge do wyciszenia.. Jak to czynił np. Jan Paweł II. On nie raz się zatrzymywał.. Zwolnienie tempa życia jest potrzebne, ponieważ omija nas w życiu mnustwo małych wspaniałych spraw. Widząc np. grajka, który śpiewa i gra na gitarze gdzieś na starym mieście nie powinniśmy się śmiać z niego, wręcz przeciwnie z pełnym uśmiechem usiąść przy nim i z pełnym uśmiechem i wielkim bagażem miłości i sympatii do wszystkich innych ludzi przechodzących obok was, sprawiać żeby choć na chwilke się zatrzymali i się uśmiechneli.. W takich momentach jak śpiewałem np. i to się działo cieszyłem się bo nie tylko zmieniałem siebie, nasycałem się radością i spokojem, to miałem świadomość, że na krótką przynajmniej chwile zmieniłem tego człowieka i zmusiłem go do zatrzymania… Dlatego też wybieram się w podróż, nie wiem kiedy zaczne i gdzie dojde.. Mam marzenie wybrać się pieszo przez całą Europe. Od Warszawy, aż do Hiszpani jak nie przynajmniej do Francji.. Omijając wielkie miasta i wchodząc przez małe okoliczne miasteczka.. Gdy wróce z bagażem wspomnień i przeżyć wiem że będę innym człowiekiem, jak już nie teraz gdy podróż już zaczołem od siebie wewnątrz siebie. Dziękuje Bogu za to wszystko co dla mnie Tworzy i czym mnie doświadcza bo może gdyby nie to?

Nie byłbym taki jaki jestem teraz?

Więc wyruszyłem w podróż nie ważne ile ma trwać, bo sensem człowieka nie jest zdobywania celów, ale jest udawaniem się ściężką po te cele w celu nauki, spokoju i wiary…

( Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone dla: Mateusz Rutecki )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.